0 Comments

Były pracownik studia Bethesda, który brał udział w pracach nad kosmicznym RPG Starfield, w niedawnym wywiadzie zwrócił uwagę na kluczowe mankamenty produkcji. Jego zdaniem gra mogła osiągnąć znacznie lepszy odbiór, gdyby twórcy poszli śladem No Man’s Sky i w większym stopniu postawili na proceduralną generację zawartości.

Starfield, który zadebiutował we wrześniu 2023 roku, był jedną z najbardziej wyczekiwanych produkcji ostatnich lat. Gra miała być ukoronowaniem wieloletniej pracy Bethesdy, znanej z takich hitów jak The Elder Scrolls V: Skyrim czy Fallout 4. Mimo ogromnego szumu i wysokich ocen od części krytyków, wielu graczy wskazywało na problemy z eksploracją, pustymi planetami i powtarzalnością misji pobocznych.

Proceduralna generacja kluczem do sukcesu?

Były deweloper, którego nazwiska nie ujawniono, w rozmowie z branżowym portalem podkreślił, że Bethesda mogła wyciągnąć wnioski z No Man’s Sky – gry, która w momencie premiery w 2016 roku spotkała się z falą krytyki, ale dzięki systematycznym aktualizacjom i wprowadzeniu proceduralnej generacji planet, stała się jedną z najbardziej imponujących produkcji sci-fi. Według niego, Starfield, mimo że wykorzystuje podobne technologie, nie wykorzystał ich w pełni, co zaowocowało monotonnymi lokacjami.

„Starfield miał ogromny potencjał, ale zabrakło odwagi, by w pełni zaufać proceduralnej generacji. Zamiast tego otrzymaliśmy światy, które wyglądają podobnie, a eksploracja szybko staje się nużąca” – mówi były pracownik Bethesdy.

Porównanie z No Man’s Sky

No Man’s Sky, stworzone przez Hello Games, przeszło spektakularną przemianę – od rozczarowującej premiery do jednej z najbardziej cenionych gier eksploracyjnych. Tytuł ten regularnie otrzymuje duże aktualizacje dodające nowe mechaniki, tryby rozgrywki czy usprawnienia graficzne. W przeciwieństwie do Starfielda, gdzie gracze mają do dyspozycji ponad 1000 planet, ale wiele z nich jest jałowych i pozbawionych interesujących wydarzeń, No Man’s Sky oferuje zróżnicowane ekosystemy, które zachęcają do ciągłego odkrywania.

Bethesda po premierze Starfielda wydała kilka poprawek, ale nie wprowadziła rewolucyjnych zmian. Społeczność modderska stara się wypełnić luki, tworząc dodatki zwiększające różnorodność planet, jednak to wciąż za mało, by zadowolić wszystkich fanów. Krytycy zwracają również uwagę na słabo napisane dialogi i płytkich towarzyszy, co dodatkowo osłabia immersję.

Co dalej ze Starfieldem?

Mimo problemów, Starfield wciąż ma oddaną bazę fanów, a Bethesda zapowiedziała wsparcie gry przez kolejne lata. W planach są duże rozszerzenia fabularne, które mogą wprowadzić nowe mechaniki i ulepszyć eksplorację. Były deweloper wyraża jednak wątpliwości, czy twórcy zdecydują się na gruntowne zmiany, które mogłyby przyciągnąć zniechęconych graczy.

Warto przypomnieć, że No Man’s Sky po latach od premiery wciąż cieszy się popularnością, a jego twórcy regularnie zaskakują społeczność nowościami. Jeśli Bethesda podobnie podejdzie do Starfielda, być może gra doczeka się drugiej młodości. Na razie jednak pozostaje pytanie, czy studio wyciągnie wnioski z krytyki i odważnie przebuduje swoje kosmiczne uniwersum.

Foto: images.pexels.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts