W sieci pojawiły się nowe doniesienia dotyczące obsady aktorskiej adaptacji kultowej serii gier The Legend of Zelda. Według informacji opublikowanych przez GRYOnline.pl, w filmie, za który odpowiadają Sony i Nintendo, wystąpi m.in. zmarły niedawno Sam Neill. Dla ukochanego przez widzów aktora była to ostatnia produkcja przed kamerą.
Sam Neill – legenda kina w świecie Hyrule
Sam Neill, znany przede wszystkim z roli dr. Alana Granta w serii Park Jurajski, miał zagrać w filmowej wersji The Legend of Zelda. Jak podaje GRYOnline.pl, był to jego ostatni występ przed kamerą. Aktor zmarł w 2026 roku, pozostawiając po sobie bogatą filmografię, która obejmuje takie produkcje jak Pianista, Szybcy i martwi czy serial Peaky Blinders.
W obsadzie adaptacji znalazła się również gwiazda Mass Effect 2 – Jennifer Hale, która w grze wcieliła się w komandor Shepard. Jej udział w projekcie może sugerować, że film będzie miał mocny, aktorski charakter, a twórcy stawiają na doświadczonych aktorów znanych z gier i kina.
Co wiemy o filmie?
Produkcja powstaje we współpracy Sony i Nintendo, co jest historycznym wydarzeniem, ponieważ to pierwsza tak duża ekranizacja tej serii. Reżyserią zajmie się Wes Ball, znany z filmu Planeta małp: Nowe królestwo. Scenariusz napisze Derek Connolly, odpowiedzialny za Park Jurajski: Świat zaginiony. W głównej roli Linka zobaczymy Huntera Schafera, a jako Zelda wystąpi Sydney Sweeney.
Film ma być hybrydą aktorską z elementami animacji, co może nawiązywać do stylu gry Breath of the Wild. Zdjęcia rozpoczną się w 2026 roku, a premiera planowana jest na 26 marca 2027 roku.
Kontekst i oczekiwania fanów
Adaptacja The Legend of Zelda to jeden z najbardziej wyczekiwanych projektów filmowych ostatnich lat. Fani serii od dawna czekali na filmową wersję przygód Linka, a wybór tak utytułowanych aktorów jak Sam Neill czy Jennifer Hale podnosi poziom oczekiwań. Niestety, śmierć Neilla sprawia, że jego rola będzie miała wyjątkowy, sentymentalny wymiar.
Warto przypomnieć, że wcześniejsze ekranizacje gier wideo, takie jak Sonic the Hedgehog czy Detective Pikachu, odniosły sukces kasowy, co daje nadzieję, że i Zelda poradzi sobie w kinach. Jednak historia pokazuje, że adaptacje gier często rozczarowują, dlatego twórcy muszą zadbać o wierność oryginałowi i oczekiwaniom fanów.
– To ogromne wyzwanie, ale też zaszczyt, by móc przenieść tak ukochaną historię na duży ekran. Sam Neill był wspaniałym aktorem i jego obecność na planie była dla nas wszystkich inspiracją – powiedział jeden z producentów, prosząc o anonimowość.
Film The Legend of Zelda ma być początkiem nowej serii, która może rozwinąć się w pełnoprawną franczyzę. Czas pokaże, czy twórcom uda się sprostać oczekiwaniom milionów graczy na całym świecie.
Foto: images.pexels.com