Zapowiedź remake’u Assassin’s Creed IV: Black Flag wywołała wśród fanów nie tylko falę entuzjazmu, ale także gorącą dyskusję na temat kierunku, w jakim zmierza cała seria. Wielu graczy zaczęło dostrzegać, że jeden z kluczowych elementów nowszych odsłon, który miał być fundamentem, w rzeczywistości stanowi poważne obciążenie dla fabuły i rozgrywki.
Powrót do korzeni czy symptom kryzysu?
Black Flag, pierwotnie wydane w 2013 roku, do dziś uchodzi za jedną z najlepszych części cyklu. Gracze chwalili ją za swobodę eksploracji, piracki klimat i wciągającą historię Edwarda Kenwaya. Remake tej produkcji, ogłoszony przez Ubisoft, przywrócił wspomnienia i skłonił do porównań z najnowszymi odsłonami, takimi jak Valhalla czy Mirage.
Jak zauważają komentatorzy, sukces Black Flag opierał się na stosunkowo prostej, ale skutecznej strukturze misji i liniowej, choć bogatej narracji. Tymczasem współczesne gry z serii, przechodząc na formułę rozległego RPG z otwartym światem, straciły na spójności fabularnej. Według analityka branżowego, Marcina Kowalskiego, „gracze mają już dość setek godzin pobocznych aktywności, które często nie mają nic wspólnego z głównym wątkiem”.
„Black Flag pokazał, że można mieć duży, piękny świat i jednocześnie opowiadać skoncentrowaną historię. Nowe Assassin’s Creed próbują być wszystkim naraz, przez co gubią to, co najważniejsze – wciągającą opowieść.” – mówi Kowalski.
Problem z otwartym światem i strukturą misji
Fanów zaniepokoiła przede wszystkim tendencja do rozbijania głównej narracji na dziesiątki drobnych zadań, często powtarzalnych i mało angażujących. W Black Flag każda misja posuwała fabułę do przodu, a świat był tłem dla przygód, a nie celem samym w sobie. W najnowszych częściach, takich jak Assassin’s Creed Odyssey, gracz może spędzić kilkadziesiąt godzin, zanim dotknie kluczowych wątków.
Dyskusja ta nie jest nowa, ale remake Black Flag nadał jej nowy impet. Fani apelują do Ubisoftu, aby w przyszłości postawił na jakość, a nie ilość. Wskazują, że seria potrzebuje powrotu do bardziej liniowej, ale lepiej napisanej historii, która nie będzie rozmyta przez setki pobocznych lokacji i zadań.
Co dalej z serią?
Remake Black Flag może być dla Ubisoftu sygnałem, że gracze oczekują zmian. Firma zapowiedziała już kolejne części, w tym podobno osadzoną w Japonii. Jeśli twórcy wsłuchają się w głosy społeczności, być może uda im się połączyć nowoczesną oprawę graficzną i mechaniki z tym, co w serii było najlepsze – wciągającą, skoncentrowaną historią.
Na razie fani z niecierpliwością czekają na premierę remake’u, który może być nie tylko sentymentalnym powrotem, ale i lekcją dla całej serii.
Foto: images.pexels.com