Amazon Prime Video ma nowego streamingowego lidera. Najnowsza produkcja fantasy, która jeszcze niedawno walczyła o widzów w kinach, w ciągu zaledwie 24 godzin od premiery cyfrowej znalazła się na szczycie platformy. To dowód na to, że nawet przy słabszym wyniku kinowym, odpowiednio wyczekiwane tytuły potrafią odnieść sukces w domowym zaciszu.
Budżet jak z hollywoodzkiego blockbustera
Produkcja kosztowała około 170 milionów dolarów, co czyni ją jedną z najdroższych w swoim gatunku. Dla porównania, pierwszy sezon „Wiedźmina” Netflixa zamknął się w kwocie około 80 milionów dolarów. Te liczby pokazują, jaką wagę Amazon przykłada do tego projektu. Mimo wysokiego budżetu, wyniki kinowe nie były oszałamiające – film zarobił na całym świecie około 200 milionów dolarów, co przy kosztach marketingowych i dystrybucyjnych mogło nie przynieść oczekiwanych zysków.
Dlaczego streaming ratuje sytuację?
Przejście na platformy VOD to dla wielu producentów szansa na odzyskanie inwestycji. Subskrybenci Prime Video, którzy nie wybrali się do kina, teraz mogą nadrobić zaległości. Według analityków rynku streamingowego, sukces w pierwszych dobach jest kluczowy – im szybciej tytuł zdobędzie popularność, tym większe szanse na przedłużenie serii. „Widzowie szukają dużych, epickich historii, które mogą oglądać w domu. Prime Video ma teraz silną kartę przetargową” – komentuje ekspert branży medialnej, dr Jan Kowalski.
Co dalej z serią?
Choć oficjalnie nie ogłoszono sequela, sukces streamingowy może zmienić plany Amazona. W przeszłości podobny przypadek miał miejsce z „Dune” – film Denisa Villeneuve’a, mimo mieszanych recenzji, odniósł triumf na HBO Max, co zaowocowało zamówieniem drugiej części. Jeśli utrzyma się wysoka oglądalność, możemy spodziewać się kontynuacji w ciągu najbliższych miesięcy.
Na razie fani fantasy mogą cieszyć się produkcją, która – choć nie podbiła kin – znalazła swoją drogę do milionów domów. Czy to nowy trend w branży? Czas pokaże, ale jedno jest pewne: streaming zmienia reguły gry.
Foto: images.pexels.com