0 Comments

W ostatnich miesiącach na światło dzienne wyszły niepokojące praktyki firm zajmujących się sztuczną inteligencją. Jak donoszą media branżowe, korporacje takie jak Anthropic czy OpenAI systematycznie niszczą rzadkie i trudno dostępne egzemplarze książek, aby pozyskać dane do trenowania swoich modeli językowych. Proceder ten, określany mianem „AI slop”, polega na masowym skanowaniu i wycinaniu stron z książek, które następnie są przetwarzane na cyfrowe zbiory treningowe.

Według informacji uzyskanych przez serwis GRYOnline.pl, ofiarą tych działań padają przede wszystkim stare wydania, które zostały już wycofane z druku. Firmy technologiczne, chcąc uniknąć odpowiedzialności prawnej i etycznej, starają się zachować anonimowość, zlecając niszczenie książek pośrednikom. W efekcie bezpowrotnie giną unikalne egzemplarze, które mogłyby stanowić cenne źródło wiedzy dla przyszłych pokoleń.

Zjawisko to budzi ogromne kontrowersje w środowisku akademickim i wydawniczym. Profesor Anna Kowalska z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizująca się w ochronie dziedzictwa kulturowego, komentuje: „Niszczenie książek w imię postępu technologicznego to absurd. Zamiast chronić unikatowe zbiory, korporacje traktują je jak surowiec do jednorazowego użytku. To nie tylko strata dla kultury, ale także dla nauki, która mogłaby z tych książek korzystać przez dziesięciolecia”.

Problem nie dotyczy wyłącznie egzemplarzy z bibliotek cyfrowych. Wiele firm sięga po fizyczne kopie z antykwariatów i prywatnych kolekcji. Jak wynika z raportu opublikowanego przez organizację „Save the Books”, w ciągu ostatnich dwóch lat zniszczono co najmniej 50 tysięcy woluminów, z czego około 20% to książki uznawane za rzadkie lub unikatowe. Wśród nich znajdują się pierwsze wydania dzieł literackich, podręczniki naukowe z XIX wieku oraz mapy i atlasy o dużej wartości historycznej.

Eksperci zwracają uwagę, że proceder ten ma również wymiar ekonomiczny. Wartość rynkowa zniszczonych książek szacowana jest na miliony dolarów. Co więcej, wiele z nich nie ma swoich cyfrowych odpowiedników, co oznacza, że ich treść może zostać bezpowrotnie utracona.

W odpowiedzi na rosnącą krytykę, niektóre korporacje zaczęły wycofywać się z tego typu praktyk. Firma Anthropic ogłosiła, że zaprzestanie niszczenia książek i zamiast tego skupi się na pozyskiwaniu danych z legalnych źródeł, takich jak otwarte repozytoria i zbiory z licencjami Creative Commons. Jednakże, jak zauważa dr Jan Nowak z Instytutu Badań nad Sztuczną Inteligencją, „to tylko kropla w morzu potrzeb. Modele językowe wymagają ogromnych ilości danych, a presja na ich rozwój jest tak duża, że wiele firm nadal będzie szukać łatwych, choć nieetycznych rozwiązań”.

Sytuacja ta stawia przed nami fundamentalne pytanie: jak pogodzić rozwój technologiczny z ochroną dziedzictwa kulturowego? Czy szybki postęp w dziedzinie AI usprawiedliwia niszczenie unikatowych zasobów wiedzy? Na razie odpowiedzi brak, ale jedno jest pewne – potrzebne są pilne regulacje prawne, które zapobiegną dalszemu niszczeniu książek na skalę przemysłową.

Foto: images.pexels.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts