Coraz więcej aktorów głosowych w branży gier domaga się ochrony przed wykorzystaniem ich głosu przez sztuczną inteligencję. Jednym z najbardziej znanych krytyków takiego procederu jest Doug Cockle, który w anglojęzycznej wersji Wiedźmina użyczał głosu Geraltowi z Rivii. W wywiadzie dla IGN zapowiedział, że nie zawaha się pozwać każdej platformy, która bez jego zgody wykorzysta nagrania do trenowania modeli AI.
Nieautoryzowane klony głosu
Problem narasta od kilku lat, gdy narzędzia do syntezy mowy stały się łatwo dostępne. Wiele osób publikuje w sieci przeróbki znanych dialogów, w których głos aktora został odtworzony przez algorytm. Cockle podkreśla, że w ten sposób powstają treści, które mogą wprowadzać fanów w błąd i godzą w jego wizerunek. Dodał, że choć docenia kreatywność społeczności, to nie zgadza się na komercyjne wykorzystanie swojego głosu bez odpowiednich ustaleń.
„Pozwałbym każdą platformę AI, która użyłaby mojego głosu bez pozwolenia” – mówił aktor w rozmowie z IGN.
Zmiany w kontraktach
Branża gier reaguje na te obawy. Coraz częściej w umowach z aktorami głosowymi pojawiają się klauzule zabraniające wykorzystania nagrań do uczenia maszynowego. Takie zapisy wprowadzają m.in. studia zrzeszone w sojuszu SAG-AFTRA, który w 2025 roku prowadził strajki przeciwko nieuregulowanemu użyciu AI. Eksperci przewidują, że do 2027 roku standardem stanie się pełna zgoda aktora na każdy projekt związany z generatywną sztuczną inteligencją.
W Polsce podobne praktyki dopiero raczkują, ale organizacje branżowe, takie jak Polskie Stowarzyszenie Aktorów Filmowych i Telewizyjnych, już prowadzą rozmowy z producentami gier. Wartość rynku gier wideo w naszym kraju przekroczyła w ubiegłym roku 3 miliardy złotych, a lokalizacje gier stanowią znaczącą część tej kwoty, co czyni temat ochrony głosów aktorskich szczególnie istotnym.
Przyszłość głosu w grach
Część producentów widzi w AI szansę na obniżenie kosztów i przyspieszenie prac, ale zdaniem wielu aktorów nie może to odbywać się kosztem ich praw. Cockle podkreśla, że ludzki głos to nie tylko narzędzie pracy, ale także część tożsamości artystycznej. Jego stanowisko podzielają inni znani aktorzy, m.in. Jennifer Hale i Troy Baker, którzy również publicznie krytykowali niekontrolowane wykorzystanie AI.
Na razie nie wiadomo, czy dojdzie do precedensowych procesów, ale deklaracja aktora może skłonić kolejnych twórców do wprowadzenia podobnych zabezpieczeń w kontraktach. Dla graczy oznacza to, że ich ulubieni bohaterowie mogą zachować autentyczne głosy, a dla aktorów – większą kontrolę nad własną pracą.
Foto: images.pexels.com