Zanim Larian Studios stworzyło swojego megahita, inny zespół deweloperski próbował przekonać Wizards of the Coast do sfinansowania własnej wersji trzeciej części kultowej serii Baldur’s Gate. Jak ujawniono w wywiadzie z byłym pracownikiem Beamdog, propozycja była znacznie skromniejsza budżetowo, ale ostatecznie nie zdobyła aprobaty wydawcy.
Nieudane negocjacje
Trent Oster, współzałożyciel Beamdog, zdradził w rozmowie z GRYOnline.pl, że jego studio przez kilka miesięcy prowadziło zaawansowane rozmowy z Wizards of the Coast na temat stworzenia Baldur’s Gate 3. Oferta opiewała na kwotę około 10 milionów dolarów – sumę, która w porównaniu z późniejszym budżetem Larian (szacowanym na ponad 100 milionów) wydaje się wręcz symboliczna. „Nie potrafiliśmy przekonać ich do sfinansowania naszego projektu” – przyznał Oster, dodając, że decyzja Wizards of the Coast była podyktowana obawami o jakość i potencjał komercyjny gry w formule zbliżonej do klasycznych infinity engine’owych tytułów.
Alternatywna ścieżka historii
Gdyby umowa doszła do skutku, gra Beamdog prawdopodobnie opierałaby się na zmodyfikowanym silniku Neverwinter Nights, oferując izometryczną perspektywę i turowy system walki – coś, co Larian później z powodzeniem wdrożył w swoim hicie. Eksperci branżowi wskazują, że odrzucenie oferty Beamdog mogło być dla Wizards of the Coast strategicznym błędem, który jednak paradoksalnie zaowocował powstaniem jednej z najlepiej ocenianych gier RPG ostatnich lat. Według danych z portalu Metacritic, Baldur’s Gate 3 utrzymuje średnią ocen powyżej 95 na 100, a sprzedaż przekroczyła 10 milionów egzemplarzy w ciągu pierwszego roku od premiery.
Co mogłoby się wydarzyć?
Gdyby Beamdog otrzymało zielone światło, trzecia odsłona serii ukazałaby się prawdopodobnie około 2015 roku, co zmieniłoby krajobraz gier RPG na dekadę. Zamiast tego, Larian Studios – znane wcześniej z serii Divinity: Original Sin – otrzymało szansę na stworzenie ambitnego projektu, który zrewolucjonizował podejście do narracji interaktywnej i swobody gracza. Wizards of the Coast, patrząc z perspektywy czasu, może żałować, że nie zainwestowało w tańszą wersję, ale ostateczny sukces pokazuje, że czasem odrzucenie jednej wizji otwiera drzwi do jeszcze lepszej.
Historia Beamdog to przestroga dla małych studiów, które marzą o wielkich licencjach. Mimo solidnego portfolio (m.in. odświeżone wersje Baldur’s Gate i Icewind Dale), zespół nie zdołał przekonać giganta do swojego pomysłu. Dziś, gdy Larian święci triumfy, pytanie pozostaje: czy fani woleliby wcześniejszą, skromniejszą kontynuację, czy musieli czekać na prawdziwe arcydzieło?
Foto: images.pexels.com