W ostatnich dniach Electronic Arts ponownie znalazło się w ogniu krytyki ze strony społeczności graczy. Powodem jest decyzja o zamknięciu serwerów dla Battlefield Hardline na konsolach PlayStation 4 i Xbox One, a także kontrowersyjne przypomnienie o kultowej odsłonie Battlefield: Bad Company, które wielu fanów odebrało jako kpinę z ich obaw o przyszłość serii.
Decyzja, która budzi sprzeciw
Wyłączenie serwerów dla Battlefield Hardline, gry która w momencie premiery w 2015 roku oferowała świeże spojrzenie na formułę strzelanki sieciowej (skupiając się na starciu policyjno-przestępczym), jest dla wielu graczy kolejnym dowodem na to, że EA nie dba o długoterminowe wsparcie swoich tytułów. Tym bardziej że Hardline wciąż posiadało aktywną, choć niszową, społeczność. Według danych z serwisu SteamDB, jeszcze na początku 2026 roku średnia liczba jednoczesnych graczy na PC oscylowała wokół 200-300 osób, co dla gry sprzed dekady jest wynikiem świadczącym o oddanej bazie fanów. Zamknięcie serwerów na konsolach praktycznie unicestwia możliwość gry w trybie wieloosobowym, pozostawiając jedynie tryb kampanii fabularnej.
„To nie jest pierwszy raz, kiedy EA przedwcześnie wyłącza serwery dla swoich gier. Podobny los spotkał m.in. Battlefield 1943 czy Battlefield 3 na starsze generacje konsol. Dla graczy oznacza to utratę dostępu do zakupionego przez nich produktu – mówi w rozmowie z nami analityk rynku gier, Jakub Wiśniewski. – Problem leży w modelu biznesowym, który traktuje gry jako usługę, ale nie gwarantuje jej ciągłości. Gracze czują się oszukani.”
Provokacja czy nieporozumienie?
Dodatkowym źródłem irytacji stało się oficjalne przypomnienie o Battlefield: Bad Company (2008) – tytule, który do dziś uchodzi za jedną z najlepszych odsłon serii, słynącą z humorystycznej kampanii i innowacyjnego na tamte czasy systemu destrukcji otoczenia. Wielu fanów odebrało ten gest jako sarkastyczny komentarz ze strony wydawcy, sugerujący, że skoro gracze tęsknią za starymi grami, to powinni w nie grać, zamiast narzekać na nowe produkcje. W mediach społecznościowych pojawiły się komentarze oskarżające EA o „bezczelne drwiny” i „brak szacunku dla lojalnej społeczności”.
W odpowiedzi na krytykę, rzecznik prasowy Electronic Arts wydał oświadczenie, w którym stwierdzono, że „przypomnienia o starszych tytułach mają na celu uczczenie dziedzictwa serii, a nie wyśmiewanie graczy”. Dodał również, że decyzje o wyłączaniu serwerów są podejmowane na podstawie analizy kosztów utrzymania infrastruktury oraz liczby aktywnych użytkowników. Dla wielu fanów to jednak tłumaczenie jest niewystarczające, zwłaszcza w kontekście rekordowych zysków firmy, która w roku fiskalnym 2025 odnotowała przychody przekraczające 7 miliardów dolarów.
Przyszłość serii Battlefield
Cała sytuacja rzuca cień na nadchodzącą, zapowiedzianą na 2027 rok, nową odsłonę cyklu Battlefield, nad którą pracuje obecnie kilka studii EA (m.in. DICE, Ripple Effect i Criterion Games). Analitycy przestrzegają, że jeśli wydawca nie odbuduje zaufania graczy, premiera może spotkać się z chłodnym przyjęciem, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Battlefield 2042 (2021), które po premierze zmagało się z ogromną falą krytyki za błędy techniczne i brak kluczowych funkcji. Czy EA wyciągnie wnioski z obecnej sytuacji, czy też kontynuować będzie politykę, która dla wielu fanów jest synonimem braku szacunku dla dziedzictwa marki? Czas pokaże.
Foto: images.pexels.com