Rekordy finansowe w Hollywood bywają spektakularne, ale rzadko kiedy wiążą się z aż tak bolesną porażką. Film science-fiction z 2025 roku, wyprodukowany przez Universal Pictures, oficjalnie pobił dotychczasowego lidera pod względem kosztów produkcji i marketingu – „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” z 2015 roku. Co jednak szokujące, widowisko z Christopherem Prattem w roli głównej zostało wręcz zmiażdżone przez krytyków i nie zdołało odzyskać zainwestowanych środków.
Według danych branżowych, łączny budżet produkcji oraz globalnej kampanii promocyjnej wyniósł aż 658 milionów dolarów. Dla porównania, siódma część sagi Star Wars kosztowała około 447 milionów dolarów, co przez dekadę uchodziło za niepobity rekord. Nowy projekt, reklamowany jako epicka opowieść o podróżach międzygwiezdnych i walce o przetrwanie ludzkości, miał być odpowiedzią Universalu na dominację Disneya w segmencie blockbusterów.
Niestety, już pierwsze recenzje okazały się druzgocące. W agregatorach takich jak Rotten Tomatoes czy Metacritic film uzyskał noty poniżej 30%, a widzowie zarzucali mu przede wszystkim toporny scenariusz, przesadzone efekty specjalne oraz brak charyzmy głównego bohatera. Eksperci z branży analitycznej, cytowani przez serwis GRYOnline.pl, wskazują, że w dobie rosnącej konkurencji streamingu i zmęczenia widzów widowiskami bez duszy, tak ogromny budżet był po prostu hazardem.
„To klasyczny przykład pychy producenckiej. Wydano horrendalne pieniądze na marketing, a zapomniano o podstawach – dobrej historii i wiarygodnych postaciach” – komentuje wirtualny analityk rynku filmowego. Dodaje, że podobne przypadki, jak „Jupiter: Intronizacja” czy „Valerian i miasto tysiąca planet”, pokazują, że nawet miliony dolarów nie gwarantują sukcesu, jeśli brakuje autentycznej narracji.
Mimo finansowej porażki, film przeszedł do historii jako najdroższy kiedykolwiek zrealizowany projekt kinowy. Jego wynik kasowy, choć wciąż imponujący na tle mniejszych produkcji, nie zdołał pokryć nawet połowy kosztów. Dla Universalu jest to bolesna lekcja, która może na lata zmienić podejście do gigantycznych budżetów w Hollywood.
Foto: images.pexels.com