0 Comments

Decyzja Komisji Europejskiej w sprawie petycji Stop Killing Games wywołała falę krytyki wśród graczy. Urzędnicy uznali, że obecne regulacje są wystarczające, a nowe obowiązki dla wydawców nie są konieczne. Twórcy inicjatywy, choć rozczarowani, zapowiadają dalsze działania.

Jak podaje serwis GRYOnline.pl, Komisja Europejska odpowiedziała na postulaty społeczności graczy dotyczące tzw. „zabijania gier” – praktyki polegającej na wyłączaniu serwerów i uniemożliwianiu dalszego korzystania z tytułów, które wcześniej sprzedano klientom. W oficjalnym stanowisku wskazano, że obowiązujące prawo konsumenckie i unijne dyrektywy o handlu elektronicznym są wystarczające do ochrony nabywców. Jednocześnie zaznaczono, że nie ma podstaw do tworzenia odrębnych przepisów regulujących wyłącznie branżę gier wideo.

Organizatorzy kampanii Stop Killing Games nie kryją rozczarowania, ale – jak podkreślają – nie są zaskoczeni. W rozmowie z redakcją przyznali, że spodziewali się takiego obrotu spraw. „Od początku wiedzieliśmy, że walka o zmianę prawa będzie długotrwała. To dopiero pierwszy etap” – powiedział jeden z koordynatorów akcji. Dodał, że inicjatywa ma już przygotowany plan awaryjny, który zakłada m.in. nacisk na poszczególne państwa członkowskie oraz współpracę z organizacjami konsumenckimi.

Problem „zabijania gier” dotyczy nie tylko starszych tytułów, ale również tych wydanych stosunkowo niedawno. Przykładem może być głośna sprawa gry The Crew od Ubisoftu, której serwery wyłączono w 2024 roku, uniemożliwiając dalszą rozgrywkę. Według szacunków branżowych, w ciągu ostatnich pięciu lat w ten sposób „zabito” kilkadziesiąt gier, co dotknęło setki tysięcy graczy na całym świecie. Eksperci podkreślają, że problem narasta, ponieważ coraz więcej tytułów wymaga stałego połączenia z internetem, nawet w trybie dla jednego gracza.

W odpowiedzi na decyzję Brukseli, społeczność graczy w mediach społecznościowych wyraziła swoje niezadowolenie. Wiele komentarzy wskazuje na to, że Komisja Europejska nie zrozumiała istoty problemu. „To tak, jakby powiedzieć, że prawo jazdy wystarczy, by jeździć, a potem zabronić tankowania paliwa” – napisał jeden z użytkowników. Inni apelują o bojkot wydawców, którzy stosują praktykę wyłączania serwerów.

Organizatorzy SKG nie zamierzają się poddać. W najbliższych tygodniach planują przedstawić szczegółowy plan działań na poziomie krajowym. Nie wykluczają również prób zaskarżenia decyzji Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości UE. Kampania ma też nadzieję na wsparcie ze strony organizacji takich jak Electronic Frontier Foundation czy European Consumer Organisation (BEUC).

Foto: images.pexels.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts